Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nicość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nicość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2017

O zabawkach


Dobrze umieć odróżnić, co jest tylko wypełniaczem miejsca, które powinno zostać puste, żeby więcej było widać i żeby lepiej się oddychało.

To puste miejsce nie oznacza wcale nicości. Wręcz przeciwnie, jest przestrzenią najważniejszą, potrzebną żeby coś się w niej rodziło. Nicość zaś, to właściwie jej wypełniacz – tandetna imitacja czegoś, co prawdziwe. I ten wypełniacz jest bezwartościowym gratem, który zajmuje przestrzeń, zawadza i budzi irytację. Każe zabiegać o siebie. Każe się spieszyć, by jak najszybciej (już teraz na pewno ostatecznie!) wypełnić puste miejsce kolejnym zastępnikiem. Na przykład dzieckiem, albo nowym samochodem, albo miłością (która siebie zachwala: „Pokochaj mnie, a znajdziesz sens”), albo ideologią, albo religią… Wszystko to wygłasza jednakowo brzmiącą treść: „Weź mnie, a dam ci spełnienie.”

Jednak otrzymuje się tylko rosnący głód i troskę, bo wszystko to bezwartościowe rupiecie, udające skarby. Zewsząd słychać jak te rupiecie reklamują się ustami ludzi oszukanych. Ludzi, którzy chcą wierzyć, że znaleźli coś wartościowego i za nic nie przyznają, że wciąż odczuwają w sobie pustkę.


Bieganina za gratami tym jest szybsza, im bardziej brakuje przestrzeni. Widać już coraz mniej i czasu pozostało coraz mniej. Powietrza jest coraz mniej. Irytuje już wszystko, co nie upaja aż do zapomnienia. A życie wciąż przyspiesza: „Ach, jak ten czas ucieka! Kiedy to minęło?” W końcu chce się już tylko upaść i zasnąć, bo niczym nie można przesłonić ciężkiej pustki zagraconej duszy.

sobota, 29 lipca 2017

Postaciowanie



Chaos jest bezpostaciowy. Jest istnieniem niestworzonym. Nieistnieniem. Żeby osiągnąć postać, potrzebuje walki ze sobą samym. Postacią chaosu jest świat, który istnieje jako walka. "Wojna ojcem wszystkich rzeczy" - jest tu sprawczym Logosem. Prawem. To prawo opiera się chaosowi, czerpiąc moc ze swojej zasady samostanowienia.

Warto myśleć o myślach Heraklita.

"I tu też są bogowie" oznacza, że działa tu prawo zagarniające chaos i opierające się mu. Czy opierające? Skoro ma go jako swoją istotę?

Dlaczego walczyć, kiedy walka z istotą walki skazana jest na porażkę? Paradoks.

Dlatego, wyłącznie dlatego, że trzeba walczyć. Nie dla stwórczej funkcji tej walki, ale dla dziwnej, boskiej, ponadboskiej zasady sprzeciwu, która zrodziła się w chaosie, i której on nie opanował. Nie, bo nie. Tak, bo tak. Nie dlatego, żeby zachować ludzki świat, ale dla samej najdziwniejszej z dziwnych dziwności. Dla nieznanej zasady stworzenia, którą masz przed nosem w postaci: "Bo takie jest prawo". Dla mocy bycia. Prawo jest wolą postaciowania chaosu. Jest to wola chaosu, by zostać postacią, która jest. Jest tylko to, co wyszło z chaosu jako jego postać. I nie ma dla niej powrotu do bezpostaciowości, dopóki mówi: jestem, bo jestem.

piątek, 16 grudnia 2016

Bajka o ciemnej planecie

 
Cóż to za zmarznięta bryła materii, dryfująca w ciemnej przestrzeni? Nieogrzana żadnym słońcem. Na jej powierzchni - gdyby udało się czymś ją rozświetlić - można by zobaczyć kikuty drzew, domy, autostrady, pasma górskie i olbrzymie płaszczyzny zupełnie nieruchomych oceanów. A gdzieniegdzie, pod warstwą białego pyłu, walające się, stwardniałe trupy zwierząt i ludzi.

Gdyby patrzeć dalej, zobaczyłoby się kratery. Bo chociaż dzień i noc dawno już zakończyły tutaj swój bieg, a czas, jak się zdaje, umarł, to bryła spotyka przypadkowo innych kosmicznych wędrowców, którzy, tak jak ona, zabłądzili w to ciemne i puste miejsce na krańcach galaktyki.

Każde uderzenie meteoru jest tutaj początkiem i końcem historii – od nicości, do nicości. W całkowitym mroku przychodzi on cicho i niespodziewanie. Wzbudza drżenie, podrzucając do góry drobiny lodowego pyłu, strzępy drzew i samochodów. Łamie place zabaw, zgniata zamarznięte wózeczki z zamarzniętymi truchełkami dzieci, które ledwo przywołane do życia, zgasły razem ze swoim kosmicznym domem.

Czy ta zimna bryła była kiedyś nazywana Ziemią? Czy to może być prawda? Gdyby ktoś mógł wiedzieć co się tutaj zdarzyło, zapewne zadałby sobie pytanie: Gdzie podziała się wrzawa wcześniejszych tysiącleci, gdy ta martwa dziś planeta, wciąż jeszcze rodziła miliardy istot? Kiedy była świadkiem dramatów - nagłych zwrotów, pomyłek ewolucji, zaskoczeń, zbrodni, radości.
Gdzie się to wszystko podziało? Czy istnieje w jakimś odległym, nieprzemijalnym czasie? Czy może zamarło w przeszłości, której nikt już nie przywoła? A może wcale tego nie było?
Może odpowiedź nie ma znaczenia, bo kiedy za kilka miliardów lat zgaśnie ostatnia odległa gwiazda, martwa planeta będzie tak samo zimna i ciemna jak teraz. Tak, jakby nigdy nie było na niej żadnego życia. Żadnych dramatów. Żadnej dziwacznej pomyłki zrodzonej z roztopionego lodu, ogrzanego światłem pobliskiej gwiazdy.

***
 
- Spójrz na cienie! Ślizgają się po ziemi, jak na przyspieszonym filmie. Więc, to jednak prawda. Niedługo wszystko się skończy.
- Biegnij, zaraz będziemy w domu.
- Nie chcę widzieć tego co się stanie.
- Czujesz, jak spada temperatura? Ziemia oddala się od orbity. Leci gdzieś poza układ. Słońce zmniejsza się powoli. Czeka nas długi wieczór. Wystarczy czasu, żeby upić się i nie obudzić.