Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egoizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egoizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 października 2017

O zabawkach


Dobrze umieć odróżnić, co jest tylko wypełniaczem miejsca, które powinno zostać puste, żeby więcej było widać i żeby lepiej się oddychało.

To puste miejsce nie oznacza wcale nicości. Wręcz przeciwnie, jest przestrzenią najważniejszą, potrzebną żeby coś się w niej rodziło. Nicość zaś, to właściwie jej wypełniacz – tandetna imitacja czegoś, co prawdziwe. I ten wypełniacz jest bezwartościowym gratem, który zajmuje przestrzeń, zawadza i budzi irytację. Każe zabiegać o siebie. Każe się spieszyć, by jak najszybciej (już teraz na pewno ostatecznie!) wypełnić puste miejsce kolejnym zastępnikiem. Na przykład dzieckiem, albo nowym samochodem, albo miłością (która siebie zachwala: „Pokochaj mnie, a znajdziesz sens”), albo ideologią, albo religią… Wszystko to wygłasza jednakowo brzmiącą treść: „Weź mnie, a dam ci spełnienie.”

Jednak otrzymuje się tylko rosnący głód i troskę, bo wszystko to bezwartościowe rupiecie, udające skarby. Zewsząd słychać jak te rupiecie reklamują się ustami ludzi oszukanych. Ludzi, którzy chcą wierzyć, że znaleźli coś wartościowego i za nic nie przyznają, że wciąż odczuwają w sobie pustkę.


Bieganina za gratami tym jest szybsza, im bardziej brakuje przestrzeni. Widać już coraz mniej i czasu pozostało coraz mniej. Powietrza jest coraz mniej. Irytuje już wszystko, co nie upaja aż do zapomnienia. A życie wciąż przyspiesza: „Ach, jak ten czas ucieka! Kiedy to minęło?” W końcu chce się już tylko upaść i zasnąć, bo niczym nie można przesłonić ciężkiej pustki zagraconej duszy.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Samolubstwo w dawaniu, a mistycy


Caspar David Friedrich, Wędrowiec

Spojrzyj! Jam jest umęczony mą mądrością jako pszczoła, co za wiele miodu zebrała; pożądam rąk, które by się po nią wyciągnęły.

Pragnąłbym rozdarowywać i obdzielać, aż póki mądrych pośród ludzi nie uraduje ponownie własne szaleństwo, a ubogich własne bogactwo.

                                                                                                F. Nietzsche, „Tako rzecze Zaratustra"



Dobro dawane ludziom, np. inspirowanie, obdarza dającego satysfakcją podobną do satysfakcji z zapłodnienia: To ja oddziałałem, więc moja moc przechodzi w nich i w pewien sposób zyskuje byt. Poszerza mnie, umożliwiając ekspansję.

Jest to więc działanie dla siebie. Ze względu na siebie, a nie na nich. A dalej, im pewniejsza wiedza, że się im dało coś dobrego, co ich wzbogaciło, tym większe poczucie bogactwa własnego. I to zupełnie niezależnie od wymiernych korzyści. Dzieje się tak dlatego, że w historii naszego gatunku wynagrodzenie za panowanie, a więc pewnego rodzaju opiekę (także duchową) nad społecznością, jest oczekiwane przez ogół.

Podnosi się więc wartość siebie we własnych oczach, poprzez podświadomą obietnicę odwleczonej nagrody. Nawet jeśli nie ma zrozumienia ze strony obdarowanych, to poczucie panowania nad nimi pojawia się ze względu na przeświadczenie o posiadaniu pewnej prawdy otwierającej ukryte drzwi.

I pojawia się, choćby ta prawda doświadczana była wyłącznie subiektywnie, jak u rzekomo wolnych od egoizmu mistyków, którzy okazywali się zazwyczaj bardzo rozgadani, kiedy szło o tego rodzaju poczucie mocy.