Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2020

Myśl jest ciałem


Jeśli jest ciało, to myśl zawsze jest ciałem. Jest głosem organów ciała. Dlatego sztuczna inteligencja będzie mogła myśleć dopiero, kiedy będzie miała jakieś cielesne organy. Znów polecę Baudrillardem, bo ten fragment uroczo komponuje się z powyższym kawałkiem Furii: 

  "Myśl jest skończona, techniczna inteligencja jest nieskończona, zakłada nieodwracalną ewolucję, najwyższe stadium, które jako ostateczny ideał przewidywał Alan Turing. 

 Myśl rządzi się inną regułą, skłaniałaby ona raczej do myślenia o duszach, których liczba, według pewnych dawnych mitów, jest skończona. 

 W owych czasach istniała ograniczona ilość dusz lub substancji duchowej, przekazywanej od jednej żywej istoty do drugiej wraz z kolejną śmiercią. Odbywało się to w taki sposób, że niektóre ciała musiały czasem oczekiwać na duszę (podobnie jak obecnie pacjenci oczekują na wolne serce). 

 Zgodnie z tą hipotezą oczywiste jest, że im liczniejsi będą ludzie, tym rzadziej będzie można spotkać tych, którzy dysponują duszą. Jest to sytuacja mało demokratyczna, którą można by przybliżyć w następujący sposób: im liczniejsze będą istoty obdarzone inteligencją (a dzięki informatyce potencjalnie są nimi wszyscy), tym rzadziej spotykana stanie się myśl. Chrześcijaństwo jako pierwsze ustanowiło rodzaj demokracji i prawa przysługującego każdemu do indywidualnej duszy (długo wahało się w tej kwestii w stosunku do kobiet). Z tego powodu produkcja dusz uległa znacznemu przyspieszeniu, tak jak w przypadku druku banknotów w okresie inflacji, a jej pojęcie ogromnie się zdewaluowało. Dziś nie jest już nawet w gruncie rzeczy w obiegu i przestało stanowić przedmiot wymiany na parkiecie wartości. 

  Obecnie na rynku jest zbyt wiele dusz, to znaczy - by użyć ponownie tej metafory - zbyt wiele informacji, zbyt wiele sensu, zbyt wiele niematerialnych danych, by zostało jeszcze ciało, zbyt wiele szarej substancji, by została jeszcze żywa materia. Do tego stopnia, że sytuacja przedstawia się nie tak, że to ciało poszukuje duszy, jak w archaicznych obrządkach, lecz tak, że to niezliczone dusze poszukują ciała. A może to nieprzeliczalna wiedza poszukuje podmiotu. 

 Taka jest właśnie nasza inteligencja, żyjąca złudzeniem wykładniczego charakteru wzrostu naszych zasobów." (Jean Baudrillard, Pakt jasności, 2005)

czwartek, 5 października 2017

O zabawkach


Dobrze umieć odróżnić, co jest tylko wypełniaczem miejsca, które powinno zostać puste, żeby więcej było widać i żeby lepiej się oddychało.

To puste miejsce nie oznacza wcale nicości. Wręcz przeciwnie, jest przestrzenią najważniejszą, potrzebną żeby coś się w niej rodziło. Nicość zaś, to właściwie jej wypełniacz – tandetna imitacja czegoś, co prawdziwe. I ten wypełniacz jest bezwartościowym gratem, który zajmuje przestrzeń, zawadza i budzi irytację. Każe zabiegać o siebie. Każe się spieszyć, by jak najszybciej (już teraz na pewno ostatecznie!) wypełnić puste miejsce kolejnym zastępnikiem. Na przykład dzieckiem, albo nowym samochodem, albo miłością (która siebie zachwala: „Pokochaj mnie, a znajdziesz sens”), albo ideologią, albo religią… Wszystko to wygłasza jednakowo brzmiącą treść: „Weź mnie, a dam ci spełnienie.”

Jednak otrzymuje się tylko rosnący głód i troskę, bo wszystko to bezwartościowe rupiecie, udające skarby. Zewsząd słychać jak te rupiecie reklamują się ustami ludzi oszukanych. Ludzi, którzy chcą wierzyć, że znaleźli coś wartościowego i za nic nie przyznają, że wciąż odczuwają w sobie pustkę.


Bieganina za gratami tym jest szybsza, im bardziej brakuje przestrzeni. Widać już coraz mniej i czasu pozostało coraz mniej. Powietrza jest coraz mniej. Irytuje już wszystko, co nie upaja aż do zapomnienia. A życie wciąż przyspiesza: „Ach, jak ten czas ucieka! Kiedy to minęło?” W końcu chce się już tylko upaść i zasnąć, bo niczym nie można przesłonić ciężkiej pustki zagraconej duszy.