Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 listopada 2017

"Kto poznał świat, znalazł trupa" - część druga

  
Wyobrażenie uroborosa, De Lapide Philosophico, 1625

   Wciąż znajdujemy w świecie tylko trupa, bo komu miałaby być potrzebna do czegoś wiedza o tym, czym on mógłby się okazać naprawdę? Poza funkcjami jakie dla nas pełni – bo tylko poprzez wyobrażenie o jego funkcjach, możemy świat poznawać – pozostaje on w naszych oczach martwą materią. W najlepszym wypadku - wprawionym w ruch mechanizmem. Czy taka jest o nim prawda? Czy tylko do tego sprowadza się istota wszechświata – do jego dla nas znaczenia? Nikogo, albo prawie nikogo to nie obchodzi, ponieważ prawda pozostaje ważna jedynie ze względu na swoją przydatność dla naszej egzystencji. Gdyby jednak prawda miała stać w sprzeczności z przyjętym na tę egzystencję spojrzeniem, należałoby się jej wyrzec, wybierając użyteczne i wygodne kłamstwo.
   Być może poznanie prawdy o istocie wszechświata jest niemożliwe i z punktu widzenia jego użyteczności zawsze będziemy widzieli w nim tylko coś martwego, ewentualnie snując jakieś infantylne fantazje na temat jego podobieństwa do nas – jakby miał być żywą istotą, albo jakimś antropomorficznym bogiem, czy podobnym do człowieka, tylko większym od niego "organizmem" w skali makro… 
   Być może jest całkiem niemożliwa, z punktu widzenia grzyba wyrastającego na trupie, wiedza o tym, że zanim stał się on trupem, był istotą, która stanowiła coś więcej niż sumę jej składowych, poruszających się elementów.
  Można jednak spróbować skierować wzrok w stronę, gdzie widać tylko mgłę. I nie poznając - bo poznawanie jest zawsze określaniem i zabijaniem tego, co nigdzie się nie zatrzymuje i nie zamyka w prostych obrazkach, które jest w stanie wyświetlać sobie nasza prymitywna wyobraźnia – nie odpowiadając na żadne z pytań, wciąż zadawać kolejne. I przeskakując je nieustannie, zdziwić się nagle tym, że w tej mgle błysnęło, na mgnienie oka tylko, coś jak błyskawica mocnego i strasznego - coś, co kompletnie nieznane i niemożliwe.

niedziela, 19 listopada 2017

"Kto poznał świat, znalazł trupa"

Obraz Zdzisława Beksińskiego


"Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart"
Ewangelia według Tomasza, tłum. Albertyna Szczudłowska-Dembska i Wincenty Myszor

   Wyobraźmy sobie rodzaj grzyba, który porasta usta martwego człowieka. Powiedzmy, że ma barwę niebieskawą z białymi akcentami. Trup zaś jest już wysuszony i w znacznym stopniu zmumifikowany, jednak grzyb na razie opanował w sposób widoczny tylko część jego ust. Gdyby ten grzyb mógł posiadać świadomość swojego istnienia, uznałby pewnie ludzkie zwłoki, dzięki którym żyje, za swój dom i za cały dany sobie świat. Trudno oczekiwać, że mógłby próbować powiedzieć coś o istocie tych zwłok, a co dopiero o tym, kim mógł być człowiek, do którego należały. Wyobraźnia grzyba, pomimo jego zakładanej przez nas inteligencji i świadomości, zapewne nigdy nie byłaby w stanie przedstawić sobie czym mógł być człowiek, którego zwłoki grzyb teraz zamieszkuje. Przypuszczalnie przedstawiałby sobie swój świat, czyli zwłoki, jako pewnego rodzaju pierwotną materię, której struktura byłaby dla niego kompletnie niezrozumiała i całkowicie odmienna od jego struktury. Gdyby jednak tłumaczył sobie w jakiś sposób swój świat i siebie samego, jego wizje budowane by były w oparciu o jego stosunek do owej pierwotnej materii, czyli wyobrażałby sobie na przykład, że zwłoki, czyli cały jego świat, są po prostu większym od niego grzybem, który na swój sposób żyje, a jego istnienie jest sensowne i celowe dla niego samego.
   Wobec świata, który jawi nam się jako dom, my - ludzie, podobni jesteśmy do tego grzyba. Myśląc w ten sposób możemy więc sobie przedstawić, że również nasze wyobrażenia o Wszechświecie, o czasie i przestrzeni są tylko pewnego rodzaju analogiami do tego, co stanowi podstawę naszego funkcjonowania, czyli np. do naszych zmysłów albo naszych zachowań. Świat jest, tymczasem, zawsze czymś innym, niż to, czym go widzimy i nigdy nie będziemy potrafili zobaczyć, ani tym bardziej zrozumieć tego, czym on jest naprawdę, poza naszym spojrzeniem. Widzimy bowiem tylko swoje własne treści na świat projektowane. Chyba należy to sobie wyobrażać tak, że samo istnienie świata już jest jakąś naszą projekcją, a więc nasze istnienie także nią jest. Kto więc te projekcje tworzy i czy w ogóle musi ktoś taki istnieć? A może są one czymś, co jedynie objawia nam się jako projekcja, podczas gdy stanowi coś w rodzaju pozbawionej przyczyny i celu twórczości samej w sobie? I nie istnieje tu ani twórca, ani proces. Wszystkie rzeczy, cały czas i przestrzeń, znajdują się natomiast w jednym miejscu, albo nie ma ich nigdzie, a jedynym co istnieje są same w sobie wizje zdarzeń.



czwartek, 6 lipca 2017

Narkotyk "Co dalej?" - część 2


Athanasius Kircher - Mundus subterraneus, Amsterdam, 1682
(źródło: www.gnosis.art.pl)
 

„Wiara w sens życia jest jedynie udziałem ludzi płytkich. Ze świadomością irracjonalności istnienia żyć tak, jakby ono było racjonalnym - to jest jeszcze marka. To leży między samobójstwem a bezmyślnym bydlęctwem.”

                                                                                                                        Witkacy


Z punktu widzenia pytania "Co dalej?", to co było stanowi pewnego rodzaju fabułę, której podtrzymywanie zapobiega odkryciu, że brak tej fabule istotnego spoiwa w postaci sensu.

Stworzenie sobie sensu byłoby możliwe, gdyby istniało wewnętrzne przeświadczenie, że natura istnienia jest amorficzna i uzależniona od ludzkiej woli. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy tak jest, więc przyjęcie takiego poglądu byłoby okłamywaniem się.

Patrząc z drugiej strony, sens życia jest najważniejszą, ściśle ludzką potrzebą, a posiadanie go determinuje całokształt życia jednostki. Wiedząc o tym, można by podporządkować mu wszystkie inne kategorie, łącznie z prawdą. Wola sensu uzależniałaby wtedy od siebie wszystkie wartości, czyniąc z nich narzędzia do budowy zależnego od siebie świata, będącego własnym interpretowaniem istnienia tak, jakby istota tego istnienia była bezpostaciowa.


piątek, 31 marca 2017

O kształcie



Nie potrafimy postrzegać tego, co jest nam niepotrzebne do egzystencji. Przeszłość i przyszłość to dla nas jedynie wyobraźnia, ponieważ jako zwierzęta nie potrzebujemy doświadczać zdarzeń jako całości. Dlatego, na podstawie ludzkiego sposobu pojmowania świata nie sposób dotrzeć do jakiejś prawdy. O czymś takim jak "kształt świata" możemy opowiadać sobie mity, które pozostają chwilowo użyteczne. Współczesne mity tworzy nauka. Od tych archaicznych różnią się one tylko paradygmatem, natomiast ich stosunek do jakiejś prawdy o istocie rzeczywistości jest ten sam – są to ludzkie fantazje, wyobrażenia.

Na podstawie tych wyobrażeń można jednak budować rozmaite działające rzeczy, teorie i urządzenia. Świadczy to o tym, że nasza fantazja u swoich podstaw jest ukierunkowana na praktykę, bo w istocie wywodzi się z czegoś bardzo praktycznego – z zachowań narzędziowych i stadnych - głównie ze wspólnych polowań, które wymagały od człowiekowatych planowania strategii i obejmowania umysłem sporej przestrzeni i czasu. Wyobraźnia ma więc działać, a nie powiadamiać o "prawdzie" i w tym sensie jest jak instynkt.

Wobec tych uwarunkowań, prawda - by tak rzec - „o istocie rzeczy” pozostaje nam niedostępna, a być może nawet nie istnieje w ten prymitywny, funkcjonalny sposób, w jaki pojmujemy istnienie.

Mówiąc prosto i przykładowo: To, że widzimy np. planetę jako kulistą, wcale nie oznacza, że ona naprawdę jest kulista. Oznacza to jedynie, że taki sposób postrzegania zjawisk "tworzących pojęcie planety” jest dla nas najkorzystniejszy z punktu widzenia ekonomii wyobraźni.