Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 października 2019

Przywilej, czy obłęd?

Pieter Bruegel, Wojna karnawału z postem (fragment)

System polityczny, w którym zwycięstwo zależy od manipulacji umysłami nie może być nazywany demokratycznym, bo tutaj nie demos rządzi, a demon - forma psychiczna, ukształtowana w umysłach zbiorowości. Twór taki powstaje mniej lub bardziej przypadkowo, zależnie od biegłości i szczęścia manipulatorów, którzy tą zbiorowością usiłują sterować.

Naprawdę zabawnie robi się, kiedy zauważyć, że ten demon posiada cechy schizofreniczne. Nie jest świadom przyczyn swoich przeświadczeń, odczuć, ani czynów i jest od nich całkowicie zależny. Wykazuje objawy resentymentu, histerii, paranoi i rozszczepienia osobowości, ale przy tym sądzi, że twardo stoi na straży tego co słuszne i że jest wolny w swoich wyborach.

czwartek, 30 listopada 2017

Ewolucja stadna


Hieronim Bosch, Chrystus dźwigający krzyż

  Człowiek jako zbiorowość, to nie jest piękne zwierzę. Społeczeństwa składają się w przeważającej liczbie z baranów. Naturalne jest dla tych społeczeństw poddawanie się władzy jednostek instynktownie dążących do władania. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś postanawia oświecić baranią część społeczeństwa mówiąc baranom prawdę o ich kondycji i mechanizmie utrzymującym je w podległości wobec władców. Przez takie działanie społeczeństwo nie staje się światlejsze, sprytniejsze, czy mądrzejsze, a jedynie zwiększa się jego nieufność wobec jego władców. W efekcie władcy zmuszeni są do stosowania coraz subtelniejszych środków przymusu, gdyż władza zawsze opiera się na przemocy, czasem bezpośredniej, zwykle jednak potencjalnej.

  Im subtelniejsze są metody kierowania stadem baranów, tym trudniej żyje się jednostkom niepodporządkowanym i rzeczywiście bardziej światłym. Im subtelniejsi i bardziej przebiegli muszą być władcy, tym stają się gorsi moralnie i tym cięższe staje się także życie baranów, które nie zdają sobie nawet sprawy, że muszą słono płacić za wiedzę darowywaną im przez naiwnych prometeuszów. Wiedzę, której do niczego nie będą w stanie wykorzystać, a która zawsze obróci się przeciwko nim.

czwartek, 17 listopada 2016

Radość, rzeczywistość, maszyneria woli

Zdzisław Beksiński, Bez tytułu

Prawa rządzące światem, czy to w skali mikro, czy makro nie są powszechnie znane, wobec czego nie jest zrozumiane miejsce człowieka w świecie. A miejsce to zdaje się być bardzo niekorzystne. Oszukujemy sami siebie i dajemy się oszukiwać przyrodzie. Jako zwierzęta obdarzone ograniczoną, działającą wybiórczo świadomością, zamykamy się na wiedzę o naszym rzeczywistym położeniu.

***

Czy wobec wartości przyjętych przez ludzkość, wobec uogólnionych zasad wytworzonej przez nas moralności, przedłużanie istnienia ludzkości nie jest złem, przez to że nierozerwalnie wiąże się z generowaniem zła?

***

Czy większość działań, które podejmuje człowiek na rzecz kultury, nie ma na celu jedynie rozbudowywania iluzji jakoby był jakiś sens w kontynuowaniu życia istoty, której istnienie okazuje się nieznośnie przypadkowe?

***

Co myśleć o tym, że jesteśmy biologiczną maszynerią, bez jakiejś duszy i wolnej woli? Wola to tylko ciąg decyzji, wyborów z góry przesądzonych energetycznie. Świadomość, mylona z duszą, ma więc za zadanie jedynie wspieranie naszej skończonej egzystencji, w której ostateczną wartość stanowi coś tak trywialnego, jak przekazanie genów i wychowanie potomstwa.

***

Nawet myśl tego rodzaju jak ta, którą proponuję, jest prawdopodobnie koniecznym wykwitem jakiegoś podświadomego „programu ewolucyjnego ludzkości” na taki a nie inny czas. Przeczuwamy już wyraźnie zagrożenie przeludnieniem i kontrolę urodzeń, jako konieczność - gatunek instynktownie przewiduje zbliżający się kryzys i przygotowuje się do przetrwania go. Stąd powstające coraz częściej myśli, które mają stać się podłożem dla (prawdopodobnie) radykalnych rozwiązań.

***

Ludzka świadomość jest przereklamowana w swojej skuteczności (bo bardzo wybiórcza) i nie może stanowić dowodu na rzeczywistą autonomię jednostki ludzkiej.

***

Czy, wobec ludzkiego uogólnionego poczucia estetyki, życie - te wzajemne zależności istot- w swoich prawdziwych przejawach (czyli bez odurzenia przyjemnościami) nie są tylko obrzydliwością i groteską?

***

Prawda o naturze jest zupełnie inna od tego, co jesteśmy przyzwyczajeni nazywać pięknem natury, dostrzegając tylko pozór, fasadę, która w istocie jest projekcją naszych pragnień, rzutowaną na rzeczywistość.

***

Większość wytworów kultury synchronizuje ludzkie umysły i petryfikuje nawykowe myślenie - iluzoryczne treści, które tłumią prawdę o egzystencji. Aby poznać prawdę, móc ją do siebie dopuścić, konieczne jest wyjście poza synchronizację z nawykowym myśleniem - i co najważniejsze - odrzucenie przeświadczeń, zakwestionowanie ich, jakkolwiek by się nie wydawały „oczywistymi prawdami” (przeświadczenie, że się umrze również należy do nich!). Tak zwane "oczywiste prawdy" są maskami ukrywającymi „prawdy rzeczywiste”. Ale „prawdy rzeczywiste”, ten budulec świata, maskują byt.

poniedziałek, 24 października 2016

"Zanim zabierze nas światło..." - przeciw pułapce komfortu




Umysł lubi przywiązywać się do wzorców myślenia i zachowania. Popularność zdobywają wzorce najprostsze, które pozwalają na oszczędność energii, a przy tym obiecują jakąś dostateczną skuteczność działania.

Wzorce myślenia wiążą się z podążaniem po przetartych koleinach sprawdzonego schematu. Społeczeństwo narzuca je jednostkom nieumyślnie. Ma to na celu zaoszczędzenie energii wydatkowanej na synchronizację osobników w stadzie. Efekt uboczny jest taki, że wybitne, wolne jednostki doznają go jako przykrości i ograniczenia. Pewnego rodzaju wrażenia zamknięcia, uwięzienia, które wywołuje reakcję buntu.

Czasem wystarczy znaleźć się w miejscu, gdzie np. słucha się radia, żeby odczuć na sobie to „wsysanie”. Ten sam mechanizm synchronizacji, tyle że ze znacznie większą gwałtownością, manifestuje się jako psychologia tłumu i szybko wtedy ulega rozładowaniu.

I ta druga forma uwikłania jest łatwiejsza do zauważenia, niż rozłożone w czasie dopasowywanie się. Owo uleganie subtelnej presji otoczenia, aż do całkowitego wyzbycia się możliwości i woli wykroczenia poza schemat.

Dotyczy to każdej formy twórczości, ale przede wszystkim - wolnego, świadomego myślenia.
I dotyczy każdej grupy ludzi, która wytwarza wzorce.

Norweski black metal, wyrósł jako wyraz buntu przeciwko duszącemu oddziaływaniu nowoczesnego społeczeństwa, ale z czasem jednak trochę mu uległ. Wstąpił w koleiny, których zaprzeczeniem chciał być pierwotnie. Początek tego procesu widać w powyższym, klasycznym już reportażu.

Zdolność do dostrzegania piękna i do twórczego myślenia o świecie - do myślenia prawdziwego - wymaga bowiem siły i okresowego jej odnawiania. Ta siła odradza się w buncie, koniecznym do uśmiercenia starych, krępujących energię form.