Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2019

Przyczyna, czy cel?

Theodor Kittelsen, "Jeg er saa sulten at det piber i Tarmene mine, sagde Skrubben" (1900)

Czy celowość w naturze występuje? A może jest złudzeniem obserwatora? Wilk atakujący jagnię, zdaje się robić to w jakimś celu – żeby zabić je i pożywić się. Jednak może to być nasze złudzenie i wilk nie doświadcza świadomości celu, ani ten cel nie pojawia się w jego nieświadomym działaniu. Zachodzi tu jedynie skomplikowany proces wynikania. Wilk poddaje się oddziaływaniu instynktu, który tak, a nie inaczej ukształtowany na drodze ewolucyjnej promocji i eliminacji, nakazuje mu działać w określony sposób, niejako oddolnie.

Jeśli tak jest, to człowiek byłby tutaj ze swoją świadomością działania celowego i swoim wyobrażeniem o celu, wyjątkiem. Czy na pewno jednak? A jeśli jest tak, że nasze działania również są efektem impulsów-reakcji, na odpowiednio skomplikowanym poziomie będąc tym samym, co nieświadome działanie wilka? Różniłyby się z pewnością stopniem złożoności, ale i czymś jeszcze. Dochodziłoby w nich do wykształcania się mechanizmu weryfikującego skuteczność i zasadność podejmowanych z inspiracji nieświadomej działań. Na początku pojawiałoby się wyobrażenie celu, reprezentującego zwieńczenie pierwotnego procesu reakcji. Efekty podjętych działań byłyby następnie porównywane ze spodziewanym przebiegiem procesu, a ten z kolei z wyobrażeniem jego zwieńczenia, czyli oczekiwanego celu. Wyobrażenia związane z celem działań, stanowiłyby więc rodzaj mechanizmu wspierającego sam instynktowy proces reakcji na dane warunki. I w tym sensie byłyby jego rozwinięciem, jako system weryfikujący jego skuteczność.

Cała dalsza nadbudowa fantazji związanych z celem i sensem, okazywałaby się wtedy wynikiem efektu ubocznego pewnego rodzaju "zmysłu powiadamiania o procesach”.
Wobec tego, również wysoko rozwiniętą świadomość należałoby uznać za oddolnie napędzany system, równoległy do nieświadomych procesów instynktowych i sam w sobie będący jednym z takich procesów, którego funkcja polega na usprawnieniu i uelastycznieniu przebiegu wszystkich innych.

środa, 5 lipca 2017

Narkotyk "Co dalej?"



Pytanie "Co dalej?", zadane życiu, jest prośbą o podanie lekarstwa - egzystencjalnego narkotyku, odurzającego wrażeniem posiadania celu - czegoś zastępującego sens, którego brakuje.

Rodzi się z tego pożyteczne złudzenie. Nagle znów wydaje się, że istniejemy, bo mamy coś do zrobienia. A być może jesteśmy tylko snem o podmiotowości, albo nawet mniej - poblaskiem śnienia, które nigdy się nie wydarzyło i pozostaje potencjalnością, nieuświadomionym majakiem czegoś, co nawet nie posiada bytu.
Bo co to znaczy, że cokolwiek jest?
Nie potrafimy tego zrozumieć, ale wyczuwamy gdzieś za plecami, że to co jest, musi być zaangażowane. Musi robić coś, żeby dać się w ogóle uchwycić.
Wiedza o tym - zauważenie konieczności "posiadania zaangażowania" przez "to co jest" - w żaden sposób nie pomaga w odnalezieniu sensu tego czegoś. Sensu istnienia, bo ostatecznie o niego tu chodzi.

Mówi się, że jedynym sposobem na brak poczucia sensu jest stworzenie tego sensu, nadanie go swojemu życiu. Ale jaką wartość może mieć taki stworzony przez siebie samego sens? Czy nie jest on tylko jakimś desperackim samooszukiwaniem? Odciąganiem uwagi? Przecież nie można stworzyć czegoś ostatecznego. Ostatecznej prawdy uzasadniającej życie. A dopiero czymś takim byłby sens przezwyciężający śmierć z jej zaraźliwą nicością, niweczącą wszelkie zdobycze życia ludzkiego.

Pytanie "Co dalej?" jest więc prośbą o podanie lekarstwa - egzystencjalnego narkotyku, odurzającego wrażeniem posiadania celu - odurzającego zwykłym działaniem zastępującym sens, którego brakuje życiu.