Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2022

Wojna także rodzi się z miłości




 „Dlaczego w samym sercu natury toczy się wojna?” - pytanie, które pada na początku filmu „Cienka czerwona linia”.

Cała ożywiona natura wleczona jest mocą miłości i tylko miłości. Nie ma żadnej nienawiści samej w sobie. Nienawiścią nazywamy miłość, która odpycha. Ale to wciąż miłość - jej druga strona. Poza miłością jest już tylko obojętność. I to ona - jako coś całkiem osobnego - stanowi tło dla miłości i jej kontekst.

Dlatego wojna jest dzieckiem miłości. Twórcze moce przyciągania i odpychania urzeczywistniają się w całej jej grozie. Gwałt, płodzenie, narodziny, pożeranie...

Nienawiść, odraza, obrzydzenie – to także wielkie i piękne dzieci miłości.

Kiedy sprzeciwiamy się wojnie - jej istocie - sprzeciwiamy się istocie natury. Możemy wtedy zadać sobie pytanie, na czym polega nasz stosunek do natury. Czy godzi się z nią, z prawdą o niej? Czy może woli jej zaprzeczyć? A jeśli woli jej zaprzeczyć, to czy pragnie nieistnienia, zamknięcia oczu? A może jakiegoś istnienia innego – miłego i najlepiej wiecznego istnienia, które by było przecież drwiną z natury takiej jaką ona jest.

Czym wobec tego jest ocalenie? Czym jest błogość i spokój, skoro niepokój wojny – siły przyciągania i odpychania - to właśnie moc życia? Spokój trzeba odróżnić od błogości. Spokój jest w oku cyklonu - jest w równowadze dynamicznych sił. Spokój może być pełen mocy, podczas gdy z błogości wyrasta bezwład. A bezwład już nie uczestniczy w wojnie. Musi jedynie pogodzić się z gwałtem.

środa, 2 listopada 2016

"Idź i Patrz"

Można powiedzieć, że życie jest zadziwiającym fenomenem czegoś pośród niczego, jakiegoś bytu rozpiętego w niebycie. I jako takie warte jest by je przeżywać i dziwić się nim.

Ale kiedy przyłożymy taką naiwną afirmację do znanych obrazków zła i cierpienia - głodujących dzieci, kalectwa, zarazy, nędzy, raka, niewinnej głupoty, terroru… itd. itd. - to wydaje się ona jakąś ślepotą.

Jak można cieszyć się życiem i godzić na nie, wiedząc czym życie jest?
A jest pożeraniem mocy: jeden korzysta, gdzie drugi traci. Bez przemocy życia nie ma. A jeśli wydaje się inaczej - to tylko złudzenie wynikające z niewiedzy.

Afirmacja życia oznacza więc zawsze ustawianie się po stronie kata.

I taką myślą uderza "Idź i Patrz" z 1985 r.
Zwierzęce pragnienie młodej dziewczyny, by "kochać i rodzić" staje się kompostem, na którym wyrosnąć muszą kiedyś kwiaty zła. Niewinne, z początku w swojej naiwności. Tak samo niewinne pozostaną w swoim ślepym okrucieństwie.
Bo wszystko jest wolą mocy.