Każdy inny człowiek jest dla człowieka KIMŚ tylko w tym sensie, że jest „okolicznością” mogącą prowadzić do czegoś „we mnie”. Więc kiedy inni ludzie darzą nas jakimś stosunkiem i czujemy, że to nas dotyka, to tak naprawdę nie dotykają, ani nie widzą oni nas samych, a jedynie „okoliczności” mogące powadzić do czegoś w nich i odziane w ich własne spodziewania się i obrazy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz